Jak autorytety wpływają na nasze postępowanie? - Eksperyment Milgrama - gra na nerwach
Badania i eksperymenty psychologiczne - Eksperyment Milgrama

Jak autorytety wpływają na nasze postępowanie? – Eksperyment Milgrama

Opublikowano 8 lipca 2019 przez Wojciech Nowosada

Czy zastanawialiście się kiedyś w jakim stopniu jesteście podatni na sugestie? Oczywiście większość z nas uważa, że jest na to odporna. I nic dziwnego, wszak podatność nie jest kwestią wyboru, a dzieje się raczej na zapleczu naszego mózgu.

Niegdyś wśród psychiatrów i psychologów również panowało przekonanie, że wpływ autorytetów na podejmowane przez nas decyzje jest niewielki. W pewnym momencie psycholog Stanley Milgram kompletnie zmienił pogląd na tę kwestię, przeprowadzając sławny już eksperyment.

Jak wyglądał eksperyment Milgrama?

Motywem badacza było sprawdzenie mechanizmów psychologicznych, które skłaniają do skrajnego posłuszeństwa wobec przełożonych wśród żołnierzy dopuszczających się ludobójczych zbrodni.

Ale przejdźmy do rzeczy, jak przebiegało badanie? Otóż do prasy trafiło ogłoszenie, że poszukiwani są chętni do badania. Był w nim ukryty jednak mały podstęp, ponieważ uczestnicy myśleli, że biorą udział w kompletnie innym badaniu, niż było w rzeczywistości. Według przekonania uczestników, eksperyment miał na celu sprawdzenie jak wymierzanie kary wpływa na pamięć. Każdy dostawał wynagrodzenie, które przyznawane było niezależnie od przebiegu badania – pieniążki były wypłacane za samo przyjście. Co więcej, badani byli wyraźnie informowani o tym, że w dowolnym momencie mogą zrezygnować z badania i bez żadnych konsekwencji wrócić z zarobionymi pieniędzmi do domu.

Każdy z uczestników był badany osobno. Gdy zjawiał się na miejscu, była tam już jedna osoba, która uchodziła za innego zainteresowanego. W rzeczywistości był to jednak sympatycznie wyglądający człowiek pracujący jako asystent, który jedynie wcielał się w odpowiednią rolę. Owym dwóm uczestnikom przypisywano role nauczyciela i ucznia, które mieli odgrywać podczas eksperymentu. Według informacji miało to być zrobione losowo, jednak losowanie było ustawione, by zawsze asystent był uczniem, a osoba badana nauczycielem.

Po przydzieleniu ról, nauczyciel (czyli faktyczna osoba badana) dostawał instrukcje co do swoich zadań. Podczas badania miał czytać „uczniowi” kolejne pary słów. Uczeń miał zapamiętać jak najwięcej z nich, co było później sprawdzane przez nauczyciela.

W toku przygotowań do eksperymentu, uczeń prowadzony był do sali, w której był przywiązywany do krzesła. Do jego nadgarstków były podłączane elektrody, co miało służyć do wymierzania kar za nieprawidłowe odpowiedzi – nauczyciel inicjował wtedy wyładowania elektryczne, które raziły ucznia. W trakcie tych przygotowań uczeń pytał badacza, czy taki proceder może być dla niego niebezpieczny, ponieważ zmaga się z chorobą serca. Pytanie było wypowiadane tak, by nauczyciel na pewno je usłyszał. Odpowiedź badacza brzmiała: „Wstrząsy mogą być bolesne, ale nie powodują uszkodzenia tkanek”. Sala była oddzielona szybą od pomieszczenia, w którym był badacz i nauczyciel.

Proces sprawdzania polegał na wymówieniu pierwszego słowa, a po nim czterech kolejnych, spośród których uczeń miał wybrać odpowiednie klikając jeden z czterech przycisków, które miał w zasięgu ręki. Prawidłowa odpowiedź skutkowała kontynuowaniem sprawdzania – wyczytywaniem kolejnych słów. Zła odpowiedź z kolei wiązała się z karą, w postaci rażenia prądem, o odpowiednim napięciu. Nauczyciel zdawał sobie sprawę ze skali odczuć takiego rażenia, ponieważ na początku badania otrzymał w tym celu jedno testowe wyładowanie o napięciu 45V.

Ważnym aspektem badania, było zwiększanie napięcia wstrząsu przy każdej nieprawidłowej odpowiedni. Pierwszy wstrząs miał mieć napięcie 15V, a każdy kolejny o 15V więcej. Na konsoli przed nauczycielem było 30 włączników do włączania różnych napięć wstrząsu. Pod przełącznikami były opisowe informacje jaka jest siła każdego napięcia – przykładowo silny wstrząs, słaby wstrząs, poważne niebezpieczeństwo itp. Takie były oficjalnie przekazywane informacje, ponieważ w rzeczywistości uczeń (dla przypomnienia, aktor) miał po prostu udawać, że jest rażony prądem. Odgrywanie tej roli było z góry zaplanowane dla poszczególnych napięć. Każde z nich miało przypisaną kwestię, jak okrzyki bólu, prośby o zakończenie badania, informowanie o problemach z sercem itp.

Również rola badacza była świetnie przygotowana. Miał ubrany biały fartuch i wyglądał bardzo oficjalnie, tak by według założenia wzbudzać autorytet badanej osoby. Miał również przygotowane chłodne kwestie na wypadek pytań od nauczyciela, dotyczących dalszego przebiegu badania. Kwestie te sugerowały, że badanie musi być kontynuowane, bez wyraźnego uzasadnienia.

Wyniki i obserwacje

Dosłownie każdy z badanych w pewnym momencie badania pokazywał wątpliwości co do zasadności dalszego jego prowadzenia. Każdy z nich również widocznie przeżywał cały proces, jednak mimo dużego dyskomfortu psychicznego i moralnych wątpliwości, kontynuowali tortury po przykazie badacza. Część badanych dopuszczała się małych oszustw, polegających na klikaniu przełączników o mniejszym napięciu niż powinni, by oszczędzić uczniowi trochę cierpień.

Znaczące jest to, że istniała pokaźna pula czynników, które miały sprzyjać badanemu w zaprzestaniu kontynuowania eksperymentu. Wśród nich był początkowy element losowania, by zdawał sobie sprawę, że równie dobrze on mógłby być po drugiej stronie. Miał też wyraźną informację, że przerwanie badania nie ściągnie na niego żadnych negatywnych konsekwencji, przy czym wiedział też, że uczeń ma problemy zdrowotne. Miał też wyobrażenie dotyczące siły wstrząsów, ponieważ te 45V, które wstępnie otrzymał, było odczuwane jako bolesne, a najwyższe napięcie w badaniu było aż 10-krotnie większe.

Ostateczne wyniki są równie wstrząsające, co kary wykonywane przez badanych. Aż 65% badanych osób doszło do momentu, w którym aplikowany był wstrząs o najwyższym napięciu 450V, a na koniec byłyby gotowe kontynuować badanie, gdyby tak zarządził badacz. Osoby, które decydowały się przerwać badanie, robiły to najwcześniej przy napięciu 300V.

Te wyniki wstrząsnęły środowiskiem psychiatrów i psychologów, ponieważ nikt nie spodziewał się tak makabrycznych tendencji wśród zwykłych ludzi, które wynikały jedynie z posłuszeństwa, nie własnych pobudek, ponieważ badani wyraźnie demonstrowali, że podczas eksperymentu czuli się źle.

Milgram początkowo chciał przeprowadzić ten eksperyment na różnych narodowościach, przy czym najbardziej zależało mu na sprawdzeniu tendencji w narodzie niemieckim. Podejrzewał, że ten naród może być wyjątkowo podatny na działanie autorytetów, ze względu na ludobójcze zbrodnie, których dopuszczali się żołnierze. Po zanotowaniu wyników wśród amerykanów stwierdził jednak, że badanie na Niemcach nie jest już konieczne.

Źródło:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama

1 Komentarz

  • Grzegorz 25 lipca 2019 at 22:10

    Z tego co wiem, to podczas badania badacze czasami wręcz naciskali na osoby badane. Warto zwrócić uwagę również na fakt, że część z osób badanych miało poważne problemy psychiczne po zakończeniu badania. Ciekawym jest również, że w podobnych badaniach, które były prowadzone nawet w Polsce, istniały wyraźne różnice między grupami kobiet i mężczyzn, kobiety częściej dochodziły do końca skali.

    Odpowiedź

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *